5 TYPÓW OSOBOWOŚCI INTERNETOWYCH, KTÓRE DOPROWADZAJĄ MNIE DO SZAŁU

Posted: 03/06/2013 in ROZKMINY
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

1. Mam Vansy i Conversy, jestem fejmem na asku. A co ty osiągnąłeś/aś?

Zdecydowanie najgorszy typ osobowości internetowej. Są to na ogół dziewczynki z bogatych domów, z kilogramem tapety na twarzy. Coś w sensie, że jak trzaśniesz drzwiami w twarz, to się rozsypie. Wyznacznikiem ich wartości jest marka ubrań i jak najbardziej oryginalny (idiotyczny) sposób odpowiadania na asku. Często czynią to za pomocą filmików, w których strzelają dziwne miny i pokazują środkowy palec. Do ich charakterystycznych cech można zaliczyć: robienie dziubków, zdjęcia wykonane lustrzanką, niski poziom intelektualny, przesadne używanie emotikonów i wulgaryzmów.

2. Wielka Brytania i USA są takie cudowne. Polska? A ble….

Londyn i Nowy Jork to miasta mlekiem i miodem płynące. Tam wszystko jest najlepsze: najlepsi wokaliści, najlepsi ludzie, najlepsze budynki. Nie mówiąc już o wszechobecnej tolerancji, akceptacji i miłości. Pracę można znaleźć bez problemu, nie ma bezrobotnych i bezdomnych, a w sklepach panuje raj dla konsumentów. Tak uważają Ci, którzy tam nie byli. Nawet nie próbujcie ich przekonywać, że tak nie jest, bo dostaniecie hejtem po twarzy.

3. Moje życie jest do bani, nie zrozumiecie mnie, ale i tak będę spamował.

Ściany tekstu o tym, jak bardzo nikt ich nie lubi. Ciągle poniżani, odrzucani i dyskryminowani. Każdego dnia pytają: „co ze mną nie tak?”. Setki razy zmieniają zdjęcia, są wiecznie naburmuszeni i wszystkich nazywają idiotami. Powiedzenie im prawdy skutkuje obelgami i tekstami typu: „Nie znasz wszystkich faktów! Nie zrozumiesz mnie!” (są przeświadczeni, że ktoś w ogóle chciałby ich zrozumieć, what the fuck). Uwielbiają pisać o tym, z jakiej to problematycznej, ubogiej i strasznej rodziny pochodzą. Oczywiście, zaraz po opisaniu dramatycznego losu, wrzucają zdjęcie z nowiutkim IPadem. Zamiast rozwiązania swoich problemów, wolą się użalać.

4. Jestem zimną i chamską suką.

Wstawiają dziesiątki obrazków, kwejków, demotów i bestów o tym, że są zimne, doświadczone i chamskie. Co tam, że w realnym życiu nikt tak nie uważa. Najważniejsze jest to, że w ich urojonym świecie są wyjątkowe. Wydaje mi się, że czytają zbyt wiele literatury o niezależności kobiet i oglądają za dużo dr House’a. Na co warto uważać podczas rozmowy z takimi osobami? Nie przypominajcie im, że za każdym razem, gdy ktoś je obrazi, zaczynają płakać i wpadać w kompleksy. Jeszcze was „poniżą” albo zaatakują „ciętą ripostą” i będzie bolało.

5. Justin Bieber nas kocha i potrzebuje.

Bieber faktycznie was potrzebuje, ale tylko po to, abyście zapełniały jego kieszenie papierkami i monetami. Niestety Justin was nie kocha, w zasadzie ma głęboko w dupie cały wasz żywot. Nie, nie obchodzi go nowotwór waszej koleżanki. Jeśli jej pomoże lub w jakiś sposób ją pozdrowi, to tylko dla zwiększenia liczebności fanów i uatrakcyjnienia siebie jako celebryty. Jestem pewien, że każdego wieczora wali konia pomyślności patrząc na liczbę fanów na FB i TT. Hehe, a jeśli ktoś z was wierzy w jego obietnicę „seksu dopiero po ślubie”, musi być totalnym naiwniakiem.

DODAJ KOMENTARZ

FANPAGE: https://www.facebook.com/PatrykPisze

Advertisements
Komentarze
  1. Anonim pisze:

    NR1 – Staram się takie osoby hejtować na tych ich je****** askach i innych takich, jak widze takie coś na FB to usuwam ze znajomych instant, bez ostrzeżenia, a vansy czy conversy – jeden h** pedalstwo to pedalstwo

    NR2 – Akurat ci powiem że jest lepiej, ale to nie oznacza żeby pluć na własny naród!

    NR3 – Takiej osoby nigdy nie spotkałem ale tak to przedstawiłeś, że jestem pewien w 100% że to żałosne 😉

    NR4 – patrz NR3

    NR5 – patrz NR1

  2. ina3b pisze:

    Ja mam tylko jedno pytanie: a co to jest „Justin Bieber”?;D

  3. kudels pisze:

    hehe dobrze pojechałeś z tym postem! :)) mi ostatnio bardzo rzuca się w oczy podział na vansy i conversy!

  4. Anonimowa A. pisze:

    W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe, technika daje ogromne możliwości. Jak ludzie z niej korzystają, ich sprawa, a szare mróweczki nic nie poradzą. Mnie przeraża najbardziej amerykańska hipokryzja – fakt, że kolebka demokracji posługuje się metodami kojarzonymi z reżimem totalitarnym. Mam nadzieję, że sprawa nie przycichnie tak szybko, a obywatele nie dadzą sobie mydlić oczu do tego stopnia.

  5. Olinder18 pisze:

    ciekawe typy, jak chcesz mogę pomóc w akcji na fb 🙂
    hejka a u mnie nn 😉
    bardzo ważne info i potrzeba mi pomocy 😉

    wzielonejtrawie.blogspot.com

  6. Normka pisze:

    Widzę że nie jestem jedyną osobą, która nie lubi tego typu ludzi. Jak się cieszę, że są jeszcze normalni myślący ludzie w tych internatach. Nawet nie wiesz jak cieszy oczy i duszę mądry wpis. Nie będę pisała o każdej z tych osobowościach swojego zdania, bo wyszedłby komentarz pewnie takiej samej długości co Twój post, więc wolę Ci oszczędzić czytania wypowiedzi, które i tak pokłada się z Twoją.
    Z chęcią polubię Twój post i poczytam więcej takich wpisów. Dzięki Tobie i paru innym osobom, przekonuję się, że można śmiało pisać swoje zdanie i gdzieś zawsze się znajdzie ktoś, kto Cię rozumie.

    Pozdrawiam! 🙂

  7. mjus pisze:

    Zaglądam tu coraz częściej… nałóg? 🙂

  8. bounce pisze:

    Ludzie z pierwszego punktu zdecydowanie najbardziej wkurzają. Nigdy nie mogłam znieść tego, że ktoś uważa się za lepszego od innych, ponieważ mamusia kupiła drogie buty ze znaczkiem.

  9. Mnie ostatnio denerwuje osoba, która od jakiegoś czasu wpada na bloga, rzuca błotem bez żadnego związku z czymkolwiek i znika. Najczęściej są to jakieś osobiste uwagi. Złudna anonimowości w internecie uaktywnia zakompleksionych, znudzonych i obrażonych na cały świat.

  10. Insane pisze:

    Obawiam się, że kiedyś byłam 3. Uff, jak dobrze, że człowiek się rozwija.
    Co do 1., jeszcze gorzej jest, jak takie lalunie zaczną pisać własnego bloga. Miałam „przyjemność” poczytać takowe podczas tworzenia prezentacji maturalnej. Nie życzę nikomu takich doświadczeń.

  11. Agnieszka pisze:

    Z pozycją piątą chyba lekko przekoloryzowałeś- kto w ogóle słucha tej muzyki?!
    No dobra, wiem, „sfiksowane” nastolatki. Nadzieja tylko w tym, że kiedyś i one dorosną i (oby) będą się śmiały z tego, jak bardzo kochały „słitaśnego” Bibera;)

  12. Anonim pisze:

    zgadzam się z każdym z opisów!

    pozdrawiam;)

  13. Lili pisze:

    Mnie irytują dwa pierwsze typy, chociaż z tym pierwszym rzadko się spotykam, bo nie czytam asków. Ten jeden, który jest na mojej tapecie, należy do osoby, która reprezentuje inny wkurzający mnie typ. Co do drugiego, to na co dzień słyszę „jak ja nienawidzę Polski; w przyszłości chcę mieszkać za granicą, najlepiej w Wielkiej Brytanii”… podczas gdy ja płaczę na myśl o tym, że pewnego dnia może się okazać, iż muszę się stąd wyprowadzić, bo nie ma dla mnie pracy i nie mogę założyć rodziny. Jednak po części rozumiem te osoby – do nas zawsze wszystko dociera jako ostatnie, ale też czasem chcemy za bardzo upodobnić się do zachodu, tracąc przy tym swoją oryginalność.

    Let’s cry together. Przegapić taką świetną okazję… Żal pozostanie…

  14. Anonim pisze:

    Oooo tak. Gdyby ktoś mnie zapytał o takie typy to wymieniłabym właśnie takie jak Ty. Szczególnie te zimne suki.. mam w klasie takie dwie i się strasznie jarają jakie one to są wredne ;d szkoda gadać.

  15. Olinder18 pisze:

    Hejka 🙂 ja zmieniłam adres blooga na wzielonejtrawie.blogspot.com 🙂 mam nadzieję ze będziesz wpadac 😉 czekam na nn 🙂

    haha.. niźle napisane mi go gustu przypadł 1 punkt w 100 procentach prawda 😉

  16. Ania pisze:

    haha punkt numer dwa – totalnie sie zgadzam! mieszkam w Kanadzie i ludzie mysla to samo. Przeliczaja sobie ze minimalna stawka godzinna – $10 to jest 30zł i od razu jestes milionerem.. nie patrza na to, ze chociazby sam bochenek chleba kosztuje $3 czyli 9zł, a masło $5 co daje 15zł. jak zyjesz za granica to nie przeliczasz, proste – ale nie dla wszystkich. i o prace jest trudno wszędzie, trzeba umiec ją szanować. dodam do obserwowanych jak mi sie uda 🙂

  17. Ewelina pisze:

    Spotkałam się z typami ludzi 1, 3 i 5. Szczególnie denerwujący jest przypadek opisany w punkcie pierwszym i on coraz bardziej się rozpowszechnia, niestety…

  18. noelle. pisze:

    Czytając te opisy miałam przed oczami twarze ludzi, których znam. Człowiek, który postępuje w wyżej wymieniony sposób stwarza wyimaginowanego siebie, myślę, że w pewnym momencie gubi się, bo nie wie już jaką osobą jest naprawdę. I po co to wszystko? Dla picu.

  19. sapientia pisze:

    Ludzie nakładają na siebie maskę, ubierają się w formę grupy, którą uważają za modną i zachowują się niedorzecznie. Przecież wszystkie przedstawione przez Ciebie typy osobowości są czymś w rodzaju wynaturzenia – to nie jest naturalne zachowanie a poza tym też nielogiczne. Takie osoby chcą być na siłę oryginalne jednocześnie samodzielnie szufladkują się do pewnej grupy, zachowują się masowo, a w masówce nigdy oryginalności nie było. I w zasadzie pięć tych osobowości to przede wszystkim ludzie bardzo zakompleksieni, co warte jest jedynie współczucia – choć najczęściej jest przedmiotem śmiechu.

  20. Kaa. pisze:

    Jeśli pytasz o to, co studiuję – to zarządzanie zasobami ludzkimi 🙂
    Nie kwestionuję gustów innych ludzi i rozumiem, że happysad może do kogoś nie przemawiać, szanuję.
    I sama nie znoszę takich typów, jakie opisałeś 😀 Szczególnie nr 5.

  21. Patrycja pisze:

    Znam takich, dla których NY jest najwspanialszy, a Polska bee. I denerwujące jest słuchanie czegoś takiego.
    ja mimo wszystko staram się akceptowac ludzi taki jakimi są 🙂

  22. bobik pisze:

    ja bym dodała jeszcze parę innych ewenementów, ale nawet nie chcę o tym pisać, bo ludzie mnie po prostu z tym męczą i tyle 🙂
    co do mojej matury: poszła mi całkiem okej, czekam tylko na ten pisemny polski, bo resztę mam prawdopodobnie zaliczoną (chyba, że gdzieś się pomyliłam i pozaznaczałam błędne odpowiedzi :D)

  23. Dobrze, że jakoś mnie ominęły aż tak skrajne przypadki, bo na szczęście większość osób ma charaktery bardziej „znormalizowane” 😉

  24. Myosotis pisze:

    Moje życie internetowe ograniczałam zawsze do bloga i fb. Uwielbiam ludzi, którzy mają 2000 znajomych z czego tak naprawdę znają 200 (i tak większość z widzenia). Ja mam skromną liczbę znajomych (co ciekawe jest do dobry powód do wyśmiewania mnie o czym ostatnio się dowiedziałam. kolejny dobry to na przykład: „och nie! masz tylko 20 lajków pod zdjęciem! skasuj je!”) ale dlatego, że uważam, że nie będę akceptować ludzi, których kiedyś mijałam na ulicy (skąd oni w ogóle znają moje dane, tego nie wiem). Do czego jednak zmierzam – w swoim życiu natknęłam się tylko na typ „jestem zimną i chamską suką”, ale traktuję to raczej jako formę rozrywki – przeglądanie profili takich w realu szarych myszek. O innych typach słyszałam, ale staram się trzymać od nich z daleka.

  25. Sherryberry pisze:

    No cóż, ludzie są różni. Ja staram się takich omijać. Z resztą myślę, że za tymi typami kryją się głównie rozpuszczone dzieciaki. I jeśli mnie coś z tego denerwuje, to taki zupełny brak własnego zdania, a podążanie za modą i tym, co robią inni. Tak jak mówisz, Vansiki, iPad, brytyjska/ amerykańska flaga na ciuchach (jakby nie mieli własnego kraju). Nie ważne, czy to jest dobre czy nie, czy kupisz coś podobnego w o połowę niższej cenie. To się nosi! Trzeba to mieć!

  26. Dzoana pisze:

    Dziękuję za uśmiech 🙂
    Ja nie mogę znieść najbardziej typu pierwszego,który sprawdza się w 100%..
    Jeśli chodzi o 4 to rzeczywiście..ja np oglądam strasznie dużo Dr House’a,ale wcale nie uważam się za zimną czy coś ..

  27. Paulaa. pisze:

    zajebiście piszesz. mnie również irytują już te vansy, lansy i niewiadomo co. przekonam się na własnej skórze jak jest poza granicami Polski już niedługo więc zooobaczymy 😀 pozdrawiam i zapraszam do siebie 🙂

  28. Masked pisze:

    Rzeczywiście cholernie irytujące typy osobowości, jak dla mnie najgorsze są numery 1 i 5, choć on odnosi się też do innych tego typu gwiazd. Chociaż odnośnie 2 punktu – hmm, za samym UK i USA aż tak nie „latam”, ale z drugiej strony patriotką też nie jestem, więc trudno narzekać – wolę inne państwa, ale nie dlatego, że tam „są najlepsi wokaliści”, a problemy są we wszystkich państwach, chociaż takie niedoświadczenie i pewność swojej racji potrafią wkurzać 😉

  29. boziu, kiedyś byłam typem 3.
    ;__; mała foka płacze

  30. Mili pisze:

    A mnie oni nie denerwują… ani nie wprawiają w żadne emocje. Po prostu są zagubieni. Szukają siebie… jeśli to im pomoże w jakiś sposób zaistnieć, poczuć siebie..

  31. No nie pomyślałam, że są takie typy.
    Ja podzieliłam trochę inaczej.
    Mamy neo dzieci, które czerpią swoją wiedzę z kwejka. Jeśli pojedziesz im inteligentnie oni dadzą ci tekst w stylu: zamknij się głupia suko dziwko itp. (sorki za wyrażenie). Często się powtarzają jak zacięta płyta. Czasami nudne jest z nimi konwersowanie, dlatego lepiej zignorować takie niemoty.
    Kolejnym typem są fałszywcy. Udają miłych, włażą ci w tyłek, a kiedy zrobisz coś nie po ich myśli – zmieszają cię z błotem. A potem przepraszają, że oni się tylko zdenerwowali, że powinieneś ich zrozumieć i inne tego typu brednie.
    Są jeszcze papugi inaczej osoby które kopiują dosłownie twój styl, bycie, zachowanie itp. W internecie jest tego pełno. Bo kto się nie spotkał z tym, że ktoś skopiował opowiadanie z jednego bloga i przypisał za własne? Podobnie jest z postami, wypracowaniami itd. I ciężko im przetłumaczyć, że źle robią. Dla nich to nic złego przecież. Takich to najlepiej nastraszyć.
    Bogate osóbki, wymieniłeś. Uważają, że jak rodzice wydają pieniądze to ich kochają.
    A ja spotkałam się z fankami one direction. Nie lubię żadnych fanów – chorych fanów. Drażni mnie ich brak tolerancji i tego, że każdy ma swoje zdanie :/

  32. pecora nera. pisze:

    Pomijając wrzeszczące małolaty na koncertach Biebera (prawdopodobnie za kilka lat z tego wyrosną i nie będą o nim pamiętać) zastanawiam się, czym kierują się ludzie, którzy upubliczniają swój wizerunek na wszystkich możliwych portalach. Wydaje mi się, że większość z nich szuka akceptacji w wirtualnym świecie, udając osoby, którymi nie są i nie mogąc znaleźć oparcia wśród swojego realnego otoczenia.
    Fragment o Wielkiej Brytanii i USA skojarzył mi się z filmem animowanym „Madagascar”, w którym jeden z bohaterów (lew Alex) powiedział do swojego przyjaciela, że trawa wydaje się nam bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma. I coś w tym jest. Myślimy, że gdzieś jest lepiej, fajniej. W rzeczywistości w każdym kraju ludzie borykają się z podobnymi problemami, co w Polsce, a swoje opinie nt. „lepszości” konkretnego kraju opieramy często na historiach kilku ludzi, którym zagranicą udało się coś osiągnąć.

  33. Bina! pisze:

    też się śmieję z takich typów, chociaż zdecydowanie nie postrzegam ich jako najgorszego internetowego zła. te laseczki z tapetą są groźniejsze w realu.
    nie mieszkam, w Polsce, mam więc inny stosunek do narzekania – wiem, jak jest „zagranico”, mogę się więc do tego ustosunkować. ludziom wydaje się, że wszystko poza Polską jest super. szkoda, że nigdy tam nie byli i nie wiedzą, jak jest naprawdę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s