Patriotyzm, generacja Y i świeczki na Facebooku

Posted: 03/08/2013 in POLSKA
Tagi: , , , , , , , , ,

File:Flag of Poland.svgZa nami pierwszy sierpnia, dzień, w którym upamiętniliśmy początek wyjątkowo okrutnego i krwawego Powstania Warszawskiego. Dwa miesiące walk, które skazane były na porażkę. Zginęło wtedy ponad sto pięćdziesiąt tysięcy osób, a miasto zostało zniszczone. Każdego roku na nowo gorzeje spór o to, czy był to akt odwagi, czy też może głupoty. Problem w tym, że rozwikłanie tej „zagadki” nie przywróci życia poległym, nie przyniesie sprawiedliwości ani niczego w zasadzie nie zmieni. Tu nie chodzi o to, gdzie leży wina i jak należało postąpić. Obchodzenie takich dramatycznych dat ma zupełnie inny cel, nie wszyscy jednak potrafią go zrozumieć.

Jestem patriotą. Liczy się dla mnie przywiązanie do narodu, wspólna historia i wartości. Moja idealna wizja społeczeństwa to grupa ludzi, którzy współpracują w imię wspólnego dobra i zachowują pełną krytyczność wobec elit. Widzę kraj obywateli zainteresowanych sobą nawzajem i mających z tego korzyści. Miejsce, gdzie ludzie kontrolują władzę, a politycy są wykonawcami woli narodu. Ale to tylko pragnienie, chęć. Rzeczywistość wygląda niestety inaczej. Jednak to, co przedstawiłem, powinno stanowić współczesny model patriotyzmu. Pewnie zapytacie, czemu nie ma tu ani słowa o poświęceniu i honorze. To jest właśnie to pytanie, nad którym powinniśmy zastanowić się przy okazji obchodzenia takich dat, jak pierwszy sierpnia. Czy bylibyśmy w stanie poświęcić życie, aby walczyć o swoje wartości? Ilu z nas by uciekło, a ilu zostało? Czy wydalibyśmy własnego brata, aby ochronić swój interes?

Dla nas, młodych ludzi, wojna jest pojęciem obcym. Nie rozumiemy starego pokolenia, nie mamy nawet do tego prawa. Nie przeżyliśmy tego, co nasi dziadkowie, nie znamy dramatu, jakim jest terror prowadzony przez okupanta. Jesteśmy generacją Y wychowaną na komputerach i IPodach. Nie potrafimy nawet rozwiązywać skomplikowanych problemów, często potrzebujemy poprowadzenia za rączkę, a odpowiedzi podawane są nam na tacy. I teraz wyobraźcie sobie, że nagle wybucha wojna… No właśnie. Już nie mówię tutaj o sprawności fizycznej, szkoleniu wojskowym i tego typu sprawach. Chodzi o samą świadomość… Większość ludzi z pokolenia, które urodziło się w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, to kosmopolici przyzwyczajeni do komfortu i wychowani w poczuciu, że nie ma żadnego zagrożenia. Nie są gotowi, aby bronić czegokolwiek. W dodatku pokolenie Y nie zostało dotknięte żadnym wydarzeniem, które stworzyłoby trwałą więź. Zamiast tego, każdego dnia widzimy rosnące podziały.

I teraz pojawia się pytanie: jak w takim razie budować ducha patriotyzmu wśród dzisiejszej młodzieży? Moim zdaniem wieloetapowo. Najlepiej zacząć od podstawówki. Uczepiłem się tej szkoły jak mucha gówna, ale tak jest – wina leży po stronie edukacji. Nie chodzi mi o jakąś indoktrynacje, żeby zrobić z dzieci nacjonalistycznych fanatyków. Nigdy w życiu. Po prostu uważam, że odklepanie hymnu i postanie na kilku apelach w szkole to żadna metoda rozwoju poczucia tożsamości narodowej. Mi takie obrzędy w szkole kojarzyły się z czymś nieprzyjemnym. Wierszyki recytowane przez uczniów, sztywna atmosfera, brak czegokolwiek interesującego. Do tego trzeba podejść inaczej, wzbudzić ciekawość w młodych ludziach. Może zamiast „sztucznych” obchodów, lepiej zrobić wycieczkę do ważnych dla historii Polski miejsc. Nie jestem specjalistą od edukacji, ale wiem, że współczesna po prostu zawodzi, nie tylko w przekazywaniu patriotycznych wartości. Trzeba się zastanowić nad zmianami.

Dzisiejsza młodzież rozumie patriotyzm jako świeczkę na Facebooku i napis „pamiętamy”. Mamy progres, a jednocześnie wielki prymitywizm. Jest to coś strasznego. Ostatnio, gdy czytałem relację z obchodów w Warszawie, okazało się, że wszystkie gazety pisały o szokującym fakcie – NIE BYŁO ZAKŁÓCEŃ. To jest najważniejszy wniosek z pierwszego sierpnia. Widzicie ten idiotyzm? Okazuje się, że każdego roku, zamiast powstańców, bohaterami byli politycznie zmanipulowani frustraci. Jest mi przykro, że właśnie taki dzień wybierali na manifestowanie swoich poglądów. Ale cóż mogę z tym zrobić? Tylko ponarzekać.

Wracając jednak do przewodniej myśli tematu – czy bylibyście gotowi zabijać w imię wolności? Czy podnieślibyście broń, aby uratować siebie i własną rodzinę? Gdybyście mieli możliwość uciec, zrobilibyście to? Moja świadomość i mój dotychczasowy charakter mówią mi, że zostałbym, aby bronić życia innych. Ale to tylko gadanie, prawda o człowieku wychodzi na jaw właśnie w takich kryzysowych sytuacjach. To wtedy rozpoczyna się egzamin z naszej dojrzałości i emocjonalności. Na dzień dzisiejszy – czy postawiłbym dobro innych nad własnym? Tak. Jak byłoby w praktyce? Obym nie miał okazji się przekonać.

DODAJ KOMENTARZ

Polub moją działalność https://www.facebook.com/PatrykPisze i bądź na bieżąco z artykułami. 

Reklamy
Komentarze
  1. Moim zdaniem najlepszą metodą na wzbudzenie w młodzieży odruchów patriotycznych jest puszczanie jej „Powstania Warszawskiego” Lao Che oraz „Forty to one” Sabatonu. Mnie te utwory (płyta i utwór) ruszają, pomimo że nie jestem patriotą.

  2. Ja powiem tak: mieszkanie w Hiszpanii nauczyło mnie doceniać ojczyznę. Wszędzie zaznaczam, że jestem z Polski i staram się uświadomić innym, jaki jest nasz kraj, że tak naprawdę to nie jest tylko jedna wielka wiocha zabita dechami, ale że mamy swoją historię i swoje zwyczaje. Tym samym zaznaczam, że nie jestem patriotką od siedmiu boleści, ani że nie mam zamiaru obwieszać się patriotycznymi bibelotami, tak jak to się dzieje w przypadku Katalończyków. Odpowiadając na twoje pytanie: nie wiem, czy stanęłabym do walki, pewnie przy najbliższej okazji bym wyemigrowała (oczywiście zakładając, że podczas wybuchu wojny mieszkałabym w Polsce). Podejście moje do sprawy jest beznadziejne, ale przynajmniej nie będę teraz robić z siebie bohaterki narodowej. Jeśli jednak nie byłoby mi dane wynieść się poza granice kraju, to pewnie walczyłabym zawzięcie. W końcu, co innego by mi pozostało? Jak można się przydać, tym lepiej.

  3. Cosiowa pisze:

    Nad tym, czy umiałabym podjąć walkę, czy nie zastanawiałam się właściwie jako dziecko. Wspomniane już przez kogoś „Kamienie na szaniec” to piękna książka i właśnie ona skłaniała mnie do takich przemyśleń. Oczywiście wtedy wyobrażałam sobie, że na pewno walczyłabym bohatersko. Teraz nie jest to już takie oczywiste i nie potrafiłabym odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie.

    Tak, czy inaczej, mogłabym podpisać się pod Twoimi słowami. Ostatecznie i mnie denerwują świeczki online i miliony niekiedy głupich zdań wyklepanych na klawiaturze zamiast jednej minuty cieszy i przede wszystkim REFLEKSJI. Jednak sama w dniu PW wyraziłam nadzieję, że nie będzie awantur w czasie obchodów. Nie ze względu na chęć politykowania, tylko ze strachu – bo ja strasznie się boję, że brakuje tylko jeszcze kilku tego typu ekscesów, bym całkiem utraciła wiarę w swój własny naród.

  4. Patrycja pisze:

    Mam wrażenie, że dzisiejsze czasy nie są dla młodzieży, która powracałaby do czasów wojny . niestety. Nie przeżyliśmy tego i wielu z nas ma problem z wczuciem się w to wszystko. Ja nie lubie wracać do przeszłości.

  5. sapientia pisze:

    Wydaje mi się, że w takim stanie rzeczy odpowiedź na Twoje pytanie jest niemożliwa. Nasuwa mi się jedynie: NIE WIEM. I odczuwam wielką sprzeczność.
    Mam jednak wrażenie, że oceniłeś nasze społeczeństwo bardzo surowo. My jesteśmy wyalienowani, nie odczuwamy wspólnoty, ale kiedy jest „normalnie” (jakkolwiek to zabrzmi). Są jednak sytuacje, gdy się łączymy, dwa przykłady nasuwają mi się od razu, pierwszy: śmierć Jana Pawła II – wszyscy byliśmy jego krajanami, wszyscy cierpieliśmy, ale robiliśmy to RAZEM, jednaliśmy się, drugi: sprawa ACTA – to właśnie pokolenie Y podjęło się ważnego zadania, wyegzekwować od rządzących zmianę decyzji.
    A to, że mamy dziwne sposoby pielęgnowania patriotyzmu to inna sprawa. Wojsko – ok. może obowiązkowe pobory wojskowe nie są przejawem patriotyzmu, ale zabezpieczeniem. Dlaczego zniesiono obligatoryjne wojsko? Nie rozumiem. Dzięki temu, w razie czego, mielibyśmy „profesjonalną” ochronę, a i chłopcy dorośleli pod wpływem wojska i stawali się mężczyznami. Niektórym może parowały z głowy głupoty, no ale trudno.
    Co do szkół, powiem Ci, że śpiewanie pieśni patriotycznych jest cholernie ważne, jeśli człowiek skupi się na treści może z nich naprawdę wiele wynieść, ba, dowiaduje się wiele o wojnie. Poza tym (nie chcę bronić szkoły, ale tak to zabrzmi) powiedzmy sobie szczerze, młodzież ma w czterech literach poczucie przynależności państwowej, nie chcą być patriotami, a zmuszanie ich do tego odnosi odwrotny skutek. Dla mnie najlepszą lekcją patriotyzmu było przeczytanie „Kamienie na szaniec” i wizyta w Auschwitz.

  6. duń pisze:

    powiem Ci, że zadałeś ciężkie pytanie, sama nie wiem co bym zrobiła, z jednej strony naprawdę cieszę się, że nie żyję w konfliktowych czasach, ale z drugiej masz rację, nas, obecną młodzież tego kraju nic nie łączy, no poza kontem na facebooku’u bo praktycznie każdy tam już jest.

    masz racje, to właśnie jest życie. staram się być silniejsza, staram się uśmiechać i chodzić z podniesioną głową, z dnia na dzień jest łatwiej, wiesz?

  7. Bina! pisze:

    uważam się za dość waleczną osobę, ale raczej nie w dosłownym sensie. z wojny bym spieprzała, gdzie pieprz rośnie, nie wytrzymałabym tego strachu. starałabym się chronić bliskich najlepiej, jak się da, ale prawdopodobnie nie poświęciłabym się w imię wolności.
    ciekawe, ile osób twierdzi inaczej, a w dniu powstania uciekłoby.,..

  8. Mili pisze:

    Uciekłabym stąd… Nie poświęcę życia w imię języka czy kultury… Nie mogłabym patrzeć jak setki ludzi umiera, ponieważ rząd, któregoś tam kraju ma konflikt ze sobą. Tak się nie powinno dziać, ludzie mają prawo do godnego życia. Bycie patriotą to mieszkanie w tym kraju, uczenie się, kupowanie krajowych produktów… i pracowanie w nim. Ale nie mogłabym zabić po prostu nie…

  9. Ewka pisze:

    Internetowe świeczki do szału mnie doprowadzają i w życiu się nie zniżę do tego by taką komuś „postawić”. Prędzej prawdziwą na parapecie zapalę.
    Ale nie o to przecież chodzi. Zgadzam się że wychowanie w duchu patriotyzmu kuleje u nas. Ja nauczyłam się go cenić z książek- z opowiadań, z „kamieni na szaniec”, ze „zdążyć przed Panem Bogiem” itp. Zawsze jest smutno, poważnie i nudno.
    Jeśli zaś chodzi o poświęcenie siebie- nie wiem. Zastanawiałam się nad tym wiele razy i nie umiem znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Myślę że łatwiej by mi było podjąć taką decyzję, gdybym nie miała rodziny- za samą siebie łatwiej decydować. Jednak rozważając tą kwestię czysto teoretycznie, pamiętam cały czas o tym, że mam małe dziecko i to ono jest najważniejsze, jego zdrowie, bezpieczeństwo… Wolę myśleć że zostałabym i walczyła, ale nie jestem tego pewna.

  10. Marta H. pisze:

    Myślę, że to nie tylko szkoła, ale też sposób wychowania w domu i to, jakie wartości z niego wynosimy. Wiem po sobie: pierwsza leciałabym spróbować bronić kraju, natomiast np. mój kolega powiedział, że on od razu by wyjechał i tyle go widzieli. Ale rzeczywiście, może lepiej, że nie musimy tego sprawdzać. 🙂

  11. felicytologia pisze:

    Czytając Twój wpis od razu przypomniały mi się słowa Johna Fitzgeralda Kennedy’ego – „Nie pytaj co państwo może zrobić dla ciebie, zapytaj co ty możesz zrobić dla państwa”

    Szkoda tylko, że o rocznicy Powstania Warszawskiego i całej godzinie „W” większość ludzi „pamiętała” z portali społecznościowych, a ową świeczkę w głupim opisie na GG czy Facebooku dało po prostu dlatego, że tak wypada. To wszystko.

    Co do edukacji i tego, że miłość uzależnia – masz rację! 🙂

  12. Flores_ pisze:

    Cieszę się, że nie dane było mi żyć w latach, gdy codziennością rządziła wojna, krew i terror. Nie mam pojęcia, jak zachowałabym się, gdyby coś takiego miało powrócić w najbliższym czasie i mam nadzieję, że nie stanę przed taką decyzją. Z drugiej jednak strony zazdroszczę ludziom, żyjącym w tamtych czasach. Oni doskonale zdawali sobie sprawę z tego, czym jest patriotyzm i jak wielką wartość stanowi ojczyzna. Obecnie zupełnie tego nie czujemy i chyba masz rację, że częściowo winę za to ponosi system edukacji, który nie dba o rozwijanie tożsamości narodowej u młodych ludzi. A manifesty podczas upamiętniania wydarzeń pokroju Powstania Warszawskiego są zdecydowanie nie na miejscu.

  13. Agnieszka pisze:

    Drażliwy temat. Trudno mi określić czy faktycznie stanęłabym do walki, w momencie gdy czuję się bezpieczna i wojna jest dla mnie /na szczęście/ jedynie faktem historycznym.
    a może zanuciłabym „sorry Polsko”? Naprawdę nie wiem…

  14. koka. pisze:

    Poruszyłeś w tym poście dość ważny dla mnie temat, bo dużo się nad swoim patriotyzmem zastanawiam. Bo, mówiąc szczerze, jest znikomy. Nie chcę, żeby taki był, bo wiem, że mój dziadek nie chciałby, bym była przeciwko swojemu krajowi. Chciałbym, bym była jemu oddana, jak on był. I chcę, ale nie potrafię. Za dużo jest takich rzeczy, których tutaj nie potrafię znieść, jakbym zupełnie nie pasowała do tego państwa. Jednak, gdyby wybuchła wojna… chciałabym walczyć o wolność. Poczuć tę wspólnotę, poważnie. Czuję, że to by mnie podbudowało i doceniłabym więcej. To z pewnością. Jestem jednak pewna, że mimo tego, iż chciałabym walczyć, to zastanawiałabym się nad ucieczką. Głównie dlatego, że też wiem, jak nieobecność kogoś z rodziny i brak wiadomości podczas walk wpływa na innych członków rodziny. Mogę sobie gdybać, ale jak napisałeś, teraz to mogę sobie mówić, a potem, w tej prawdziwej sytuacji, nie mogę mieć pojęcia, jak naprawdę się zachowam.

  15. Marta pisze:

    Patryk na prezydenta! Czemu ludzie mający poglądy takie jak Ty nie przodują w polityce? Mielibyśmy Utopię w Polsce gdyby tak było.

    Co do edukacji masz rację, jest na wskroś zła, nie uczy życia ani samodzielności. Najdziwniejsze jest to, że widzą to uczniowie, rodzice i nauczyciele, ale nikt nie może zainicjować zmian. Doprowadza to do takiej sytuacji, że tych naprawdę świadomych osób, zorientowanych w obecnej sytuacji jest/będzie garstka, a reszta to motłoch dążący do tego, co pokazują media.

    Jeśli chodzi o wojnę, nie spodziewam się, żeby wybuchł wielki, ogólnoświatowy konflikt. Jesteśmy tak manipulowani przez media, polityków, popkulturę, że większości ludziom nie trzeba na siłę wciskać danych poglądów, można je zasugerować tak, aby sami zaczęli uważać je za słuszne. To jest straszne. Wchodzą nam do głów i nawet nie wiadomo, co tak naprawdę jest niesłuszne.

    Myślę, że w XXI wieku patriotyzm powinien przybrać zupełnie inną formę niż w ubiegłym stuleciu. Dzisiaj patriotyzm to nie walka, a dbałość o to, co wywalczyliśmy. Np. takie głupie wyrzucanie śmieci do kosza, a nie na ulicę czy do lasu.

  16. Emma pisze:

    Bardzo elokwentnie opisałeś wizję idealnego narodu. Ale wiadomo- wizja utopią, a tu się nic nie dzieje, nic, a w zasadzie nic co przyniosłoby jakieś korzyści dla społeczeństwa. To prawda, że my młodzi nie znamy wojny, pojęcie to jest nam obce i miejmy nadzieję, że nigdy go nie zasmakujemy, ale dobrze, że będąc w takim wieku poruszasz ten trudny temat. Podobnie jak Ty, ja także jestem patriotą i staram się uczyć historii jak najdokładniej, bo to chyba jedyne, co pozwoli mi nigdy nie zapomnieć o wydarzeniach z tamtego okresu. Wstydem jest nie znać podstawowych dat, najważniejszych postaci i wydarzeń, które wpłynęły na obraz tutejszej Polski. Czy byłabym gotowa zabijać w imię wolności? Hmm… łatwo powiedzieć, ale trudniej wyobrazić sobie siebie w takiej scenerii. Dopiero w sytuacji kryzysowej ujawniamy swoje prawdziwe oblicze.

  17. Brak odwagi w ludziach, tego by poświęcić się i walczyć za Ojczyznę. Rozmawiałam niedawno z mamą na ten temat, co by się stało gdyby teraz wybuchła wojna, o dziwo moja mama obstawiała za tym że ludzie się zmobilizują i będą walczyć, ja byłam bardziej sceptyczna. Chociaż sama poszłabym może nie walczyć, ale opatrywać rannych, na pewno zrobiłabym coś, nie była tchórzem i nie uciekła, bo to mój kraj.

  18. Mańka pisze:

    Przede wszystkim w szkołach brakuje ludzi, którzy mogą tego patriotyzmu nauczyć. A nawet nie nauczyć, ale pokazać, że miłość do ojczyzny to nie wstyd, to chluba. Nie chodzi o to, żeby być skołowanymi nacjonalistami, którym tylko piana leci z ust, ale żeby wiedzieć, z czego wychodzimy. Od nas zależy, jak będzie. Mogę teraz powiedzieć, że broniłabym ojczyzny i bliskich. Ale nie chciałabym nigdy musieć się przekonać o tym, jakby rzeczywiście było.
    Pozdrawiam

  19. RademenesII pisze:

    Powstańcy wierzyli w ten sens. Nie wiedzieli ani Oni, ani Ich Dowództwo, że padają ofiarą manipulacji, że za sznurki pociąga ktoś, komu nie zależy na powodzeniu powstania. Też ciekawi mnie, ile osób ruszyłoby w szeregi jakiegoś zrywu narodowego. Wydaje mi się sporo, nawet jeżeli pobudki nie byłyby może do końca patriotyczne. Może poszliby pierwsi tak zwani „kibole”?. Młodzież związana z ruchami narodowymi? Nie wiem. Co do edukacji, widzę że się zgadzamy, dlaczego sytuacja jest, jaka jest. Ale patriotyzm powinno się też, a nawet przede wszystkim wynosić z domu. Rodzina powinna kultywować pewne tradycje i wpajać dziecku szacunek dla Ojczyzny.

  20. Ania pisze:

    Czy powstanie miało sens, czy nie – nie nam to teraz oceniać. Ci ludzie, którzy walczyli i ginęli, głęboko wierzyli w sens tego, co robią i chwała im za to. Oglądałam filmik z tych obchodów w Warszawie, jak wyły syreny, wszyscy stali i każdy obowiązkowy nagrywał to swoim telefonem czy iPodem i myślę, że to trochę smutne. Sama nie wiem czy byłabym w stanie poświęcić swoje życie w imię idei. Mam nadzieję, że gdy byłby to konieczne, to zachowałabym się jak trzeba. Ale obyśmy nigdy nie mieli okazji ku temu, żeby się o tym przekonać. Pozdrawiam!

  21. Obecne czasy są dla nasz błogosławieństwem, ale i przekleństwem. To zależy od światopoglądu. Można (tak jak ja) twierdzić, że nie ma róży bez kolców, i że ból, przegrana, smutek i strach są w życiu bardzo potrzebne. Ale można też cytować Marylę Rodowicz, gdy śpiewa „Nie daj mi boże, broń boże skosztować tak zwanej życiowej mądrości póki życie trwa…” ;/
    Generalnie nie przepadam za powstaniami, doceniam, ale jestem krytyczna. Jednak, gdyby przyszło mi żyć w tamtym czasie, nie stałabym bezczynnie. Taki człowiek ze mnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s