Czary, klątwy, uzdrawianie: o magii ludzkiego umysłu

Posted: 10/09/2013 in NAUKA/CIEKAWOSTKI

Pewnie wiele razy słyszeliście o cudownych uzdrowieniach. Genialni energoterapeuci, magowie i święci, którzy dotykiem odmieniali losy ciężko chorych ludzi. Mówiliście: „niewiarygodne!”, „nie może być!”. A jednak. Inwalidzi wstawali z wózków, chorzy na raka wracali do życia, a osoby, które tkwiły w głębokiej depresji na nowo odnalazły sens życia. Cud? Skądże, zwykłe oszustwo. Pora obalić teorię, jakoby w te zjawiska ingerował Bóg, czy też jakakolwiek inna paranormalna siła. Zapraszam do artykułu.

Żeby to ogarnąć, najpierw Patryczek opowie wam fascynującą historię bardzo głośnego doświadczenia. Dawno, dawno temu (w 1957 roku) powstał cudowny lek o nazwie Krebiozen.  Zrodził on nadzieje na ostateczne pokonanie nowotworu u chorych.  O tym leku dowiedział się pewien pacjent z przerzutowymi guzami i płynem w płucach. Jego lekarz brał udział w badaniach tego zbawiennego środka i ów chory wybłagał, aby wypróbował ten lek także na nim. Uległszy jego namowom, doktor zgodził się i podał pacjentowi lek. Już wkrótce stał się świadkiem cudownego uzdrowienia: guzy zostały wchłonięte i pacjent wrócił do normalnego życia. Poprawa nie trwała jednak długo. Wkrótce potem gościu przeczytał artykuły mówiące o tym, że Krebiozen nie daje tego, czego się po nim spodziewano. Doszło do nawrotu choroby, w następstwie czego znowu pojawiły się guzy. Głęboko poruszony pogorszeniem się stanu zdrowia tego pacjenta, lekarz użył pewnego wybiegu. Oświadczył mu, że posiada nową, ulepszoną wersję Krebiozenu, którym w rzeczywistości była destylowana woda. Po tej terapii placebo pacjent w pełni wrócił do zdrowia i sprawnie funkcjonował przez kolejne dwa miesiące… Do czasu ogłoszenia w prasie ostatecznego wyroku w sprawie Krebiozenu, który mówił, że ten lek jest całkowicie nieskuteczny. Ponownie uleczony facet zmarł kilka dni później.

I tutaj rodzi się pytanie: czym jest placebo? Odpowiedź jest bardzo prosta: oszukaniem własnego organizmu. Placebo nie leczy chorób i bólu. To efekt sprawnej manipulacji.

File:Mozg.jpgDlaczego to działa? Medycyna nie umie tego wyjaśnić, ponieważ pewne aspekty mózgu wciąż pozostają niezbadane. Istnieje jednak teoria, która tłumaczy takie zjawisko w pewien całkiem sensowny sposób. Zanim ją jednak przedstawię, musicie poznać drugie pojęcie – efekt nocebo. Jest to mroczna wersja swojego kolegi placebo, polegająca na negatywnym myśleniu, które może prowadzić do chorób i skracać życie. I właśnie sekwencję powstawania takiego efektu wyjaśnił naukowiec Bruce H. Lipton na następującym przykładzie: boję się, że coś może się wydarzyć-> wmawiam to sobie -> mózg zaczyna wydzielać hormon stresu, który dostaje się do krwi i wywiera wpływ na komórki -> hormon hamuje aktywność komórek, zmuszając je do przyjęcia postawy obronnej -> zmienia się aktywność genów -> następuje osłabienie układu immunologicznego -> organizm staje się narażony na choroby. Brzmi nawet sensownie, ale to tylko założenie. Ogólna idea jest taka, że przekazujemy informację, która uruchamia procesy psychiczne oraz odpowiadające im zmiany na poziomie działania ciała i mózgu. Tak samo jest w przypadku efektu placebo.

Zostawmy jednak teorie naukowcom, natomiast sami spójrzmy prawdziwe w oczy: nasza psychika ma wpływ na zdrowie. Optymiści są ludźmi wesołymi i wydzielają więcej hormonu szczęścia, dzięki czemu są zdrowsi i dłużej cieszą się z życia. Pesymiści stresują się częściej, mają zły humor i jednocześnie żyją krócej. Udowodniły to badania naukowe. Na podobnej zasadzie, co placebo i nocebo, opiera się cud uzdrawiania. Trik jest prosty. Wystarczy, że mamy typowo podatną na wpływ i manipulację osobę, której przeprowadzimy jakiś rytuał oczyszczania. Dobrze, gdy posiadamy wtedy autorytet znanego bioenergoterapeuty. Stopień zaufania automatycznie wzrasta. Odprawienie takiego obrzędu to czysta formalność – czary mary i klient jest przekonany, że został ocalony, a kieszeń energoterapeuty jest bogatsza o kilka stówek. I to nie jest tak, że nasz uzdrowiciel oszukuje celowo. On naprawdę sądzi, że ma supermoce.

A to wszystko nie wynika z nadzwyczajnych umiejętności. To po prostu nie do końca zrozumiana przez nas funkcja mózgu. Prawda jest taka, że (idąc tym tropem) sami możemy wpływać na siebie w takim stopniu, jak wszelkiej maści okultyści na swoich klientów. Wystarczy dużo wiary i samozaparcia. Chociaż z drugiej strony, ciężko przekonać siebie do czegoś, dlatego okazuje się, że o wiele skuteczniejsza jest sytuacja, gdy ktoś nas oszuka. Na przykład lekarz, który podaje tabletki placebo (w rzeczywistości witaminki, które niby są lekiem leczącym jakieś schorzenia). Trzeba jednak pamiętać, że takie sztuczki nie leczą choroby, ale bardzo często wmawiają naszemu organizmowi, że jej nie ma. Kiedy ktoś nas uświadomi, że problem wciąż występuje, wszystkie paskudztwa mogą do nas powrócić. Przynajmniej tak pokazywały niektóre przypadki z przeszłości.

Badania udowadniają, że leki, które posiadają etykiety znanych marek działają skuteczniej niż te, które takich nie mają. Często mówi się też o tym, że dużo w leczeniu zależy od samego lekarza. Jeżeli szanowny doktor zostawi pewne wątpliwości, szansa powodzenia terapii może być o wiele mniejsza. Jeśli natomiast zapewni o powodzeniu leczenia, automatycznie zwiększa się skuteczność całego procesu przywracania do zdrowia. A to wszystko dzięki autorytetowi lekarza, który jest obdarzany dużym zaufaniem. Kluczowym słowem w placebo i nocebo jest właśnie wiara. Im mniej wątpliwości, tym większa skuteczność.

File:Wiedźma na miotle p.pngNa podobnej zasadzie działa rzucanie klątw i uroków przez rozmaite mściwe wiedźmy i czarownice. Nie bez powodu zawsze informują o tym swoją ofiarę. Całość opiera się na wzbudzeniu strachu i przekonaniu, że jakieś złe moce zostały użyte przeciwko danej osobie. Proces ten jest jednak czysto psychologiczną sztuczką, nie ma w nim żadnej magii ani innego paranormalnego wkładu. Więc zignorowanie jakiejś opryskliwej wieszczki na ulicy, która Cię przeklęła za to, że nie chciałeś jej wróżby, jest najlepszą metodą na powstrzymanie takiej „klątwy”.

Podsumowując: nie ma żadnej magii. To tylko wytwór wyobraźni,  podobnie jest z leczeniem jakimiś energiami i tego typu pierdołami. Wszystkich, którzy uważają, że potrafią czarować, zapraszam tutaj: http://www.psr.org.pl/component/k2/item/402-nagroda-syzyfa-szczegolowe-informacje-dla-kandydatow Macie okazję wygrać milion euro za udowodnienie swoich nadzwyczajnych mocy. „Nagroda Syzyfa” nie jest przypadkową nazwą – dotychczas nikomu się to nie udało. Cóż, zawsze możesz być pierwszy! 😀 A tak serio… zamiast chodzić do bioenergoterapeutów, uwierz w to, że jesteś zdrowy, dobrze się czujesz i polub życie. Zobaczysz, jak wiele na tym zyskasz. I już nie będą ci potrzebni żadni czarodzieje. Pozdro!

DODAJ KOMENTARZ

Polub moją działalność https://www.facebook.com/PatrykPisze i bądź na bieżąco z artykułami. 

Reklamy
Komentarze
  1. Ania pisze:

    Efekt placebo to super sprawa. W gruncie rzeczy bardzo wiele w naszym życiu zależy od naszego nastawienia, reszta to głównie tak zwane „zdarzenia losowe”, na które nie mamy wpływu. Z efektem nocebo jest identycznie. Sami siebie nakręcamy czasem pozytywnie, a czasem negatywnie. Ja muszę wyciągać ulotki z opakowań lekarstw mojej Babci, bo jak przeczyta jakie są działania niepożądane, to jeszcze dobrze nie weźmie tabletki, a już ma je wszystkie.

  2. Kinga Maria pisze:

    Wysłuchałabym wszystkich Twoich argumentów, zobaczyłabym na żywo ludzi i wyniki badań ich zanikających chorób, ale i tak mnie to nie przekona. Wierzę w dobre i złe uzdrowienia, magia jest dla mnie związana z szatanem i tyle. Podchodzę do tego czysto religijnie. Bo choć mózg ludzki jest genialnym instrumentem, to nie wierzę, że aż tak…

    • patrykpisze pisze:

      Nie wierzysz w genialność mózgu, na którą są dowody (jest masa udokumentowanych badań placebo), ale wierzysz w magię i szatana, którego nikt nigdy nie widział. To całkiem logiczne =D Ale rozumiem, że nie każdy musi w życiu kierować się tylko i wyłącznie zdrowym rozsądkiem. Jak komuś lepiej wierzyć w takie rzeczy, czemu nie. Przecież chodzi o szczęście =D

      A magia związana z szatanem to bardzo wąskie pojęcie, dość zamknięte. Myślę, że wielu okultystów mogłoby się tutaj obrazić =)

      • szajse pisze:

        Znów nie przesadzaj 🙂 Zgadzam się z twoim artykułem , nasz mózg na prawdę dużo potrafi. Nie raz nawet zdarzają się przypadki żołnierzy po wojnie , którzy nie mają kończyn , a mimo to nadal je czują , proszą ,żeby podrapano ich w stopę , której nie mają i odczuwają ulgę z niewiadomych powodów jeśli ich życzenie zostanie spełnione – okey. Musisz być jednak aż tak bardzo sceptyczny na uwagi innych 🙂 ? „Ale rozumiem, że nie każdy musi w życiu kierować się zdrowym rozsądkiem. Jak komuś lepiej żyć w kłamstwie, czemu nie.” To ,że ty jesteś ateistą , czy deistą – sama nie wiem, w ogóle nie oznacza ,że wszyscy muszą nimi być 🙂 Może „siła umysłu” jest odpowiedzią na wiele pytań – również tych religijnych. Ja myślę ,że to i tak jest zamknięte koło. cuda = siła umysłu = wiara , czyli teoretycznie wychodzi na to samo. :). Pozdrawiam .

      • patrykpisze pisze:

        To nie jest zamknięte koło, ale jedyne udowodnione. Może dla kogoś to, czy uzdrowienie jest dziełem rąk czarownika, czy też efektem placebo jest obojętne. Każdy kieruje się swoją filozofią w życiu, dla mnie bardzo ważne jest szukanie faktów i prawdy. Jak mi pokażesz uzdrawianie, które zadziała mimo braku mojej wiary, uwierzę w paranormalne moce. I tutaj ateizm czy deizm nie ma nic do rzeczy. Chodzi o naciąganie ludzi (wielu terapeutów energetycznych liczy sobie za to nawet po 2 stówy!). Sceptycyzm jest bardzo konieczny. Bez niego ludzie popadają w paranoje opisanych przeze mnie „klątw”, zaczynają w nie wierzyć i sami siebie krzywdzą (zgodnie z efektem nocebo). Właśnie przed tym broni poczucie realizmu i ogromny dystans do takich rzeczy.
        Więc to zdecydowanie nie jest to samo.

  3. Mafciek pisze:

    Magia często nie jest tak magiczna jakby się to wszystkim wydawało. Podoba mi się to co napisał kolega powyżej „No widzisz, jeżeli nawet samouzdrawianie jest efektem siły umysłu, można to śmiało nazwać magią. Wiara leczy.”
    O to właśnie w tym wszystkim chodzi 🙂

  4. Masked pisze:

    Placebo rzeczywiście potrafi działać cuda, ale z drugiej strony czasami nawet ono nie pomoże, bo niestety, ale samym pozytywnym myśleniem nie wyleczysz się z każdej choroby… No ale fakt faktem, że takie coś może nam pomóc 🙂

    • patrykpisze pisze:

      „Ale samym pozytywnym myśleniem nie wyleczysz się z każdej choroby” – własnie pokazałaś świetny przykład blokady, o której napisałem w artykule. Sami siebie nie jesteśmy w stanie wyleczyć, bo zawsze mamy jakieś wątpliwości i „ale”. Dlatego łatwiej, gdy ktoś nas po prostu oszuka, stąd placebo jest skuteczniejsze niż pozytywne myślenie.

  5. Maksymilian pisze:

    Ja myślę, że nie można jednoznacznie stwierdzić czy zjawiska paranormalne istnieją czy nie istnieją. Tak jak nie można jednoznacznie stwierdzić czy Bóg istnieje czy nie. Zgadzam się, że człowiek może się sam wyleczyć i nie potrzebuje do tego wróżek i magików. Często żeby być zdrowym wystarczy pozytywne myślenie, zdrowa dieta i regularne ćwiczenia.

  6. Mili pisze:

    Nie przeczytałam tego do końca… Po prostu zbyt wiele w życiu widziałam, żeby uwierzyć, że masz racje…

    • patrykpisze pisze:

      A cóż ty takiego widziałaś? Oczy i mózg potrafią oszukać.
      Też widziałem wiele, miałem kontakt z okultystami z prawdziwego zdarzenia, a nie takimi wróżkami z ulicy. To wszystko sztuczki, czasami warto otworzyć oczy niż żyć w przeświadczeniu, że to, co się widziało, jest prawdziwe. Trochę racjonalizmu nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Czekam z niecierpliwością, aż opowiesz mi, co takiego zobaczyłaś. Może uda mi się wyprowadzić cię z błędu.

  7. rmiroszewski pisze:

    Podoba mi się ten artykuł. Nie tylko dlatego, że jest dobrze napisany ale również dlatego, że przedstawiasz racjonalne podejście do tematu. Nie wiem czy bardziej zagłębiałeś się w temat, ale wiem, że nasza podświadomość odgrywa tutaj ogromną rolę. Uważam, że nasz sposób myślenia i przekonanie o czymś nie tylko „ukrywa” chorobę ale w rzeczywistości też może ją zwalczyć. Umysł steruje całym organizmem. My musimy nauczyć się sterować umysłem.

    • patrykpisze pisze:

      Zgadzam się z tobą w 100%, sam wiem o tym od dawna. Nie chciałem jednak rozszerzać za bardzo tematu, bo o tym można by pisać i pisać. Jednak przekonanie ludzi do tego, że umysł potrafi zwalczyć chorobę jest trudne (brak dowodów). Tego trzeba spróbować samemu. Afirmacja i siła woli potrafi zdziałać „cuda”.

  8. Myosotis pisze:

    otwierasz oczy… ja na razie trzymam się z dala od takich spraw. po prostu mam za mało wiedzy by osądzać. a nie chcę popadać w skrajności. mam na myśli, nie wierzę w magię, ale też nie chcę zwalać wszystko na cudowny mózg człowieka. oglądałam ostatnio program o podobieństwach ludzi do małp – pomijam wygląd i ewolucję – ale program dotyczył zachowań. zachowań samiec-samica. i straciłam trochę wiary w ludzi 😛

  9. RademenesII pisze:

    No widzisz, jeżeli nawet samouzdrawianie jest efektem siły umysłu, można to śmiało nazwać magią. Wiara leczy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s